z ostatniej chwili

Europejczycy chyba zwariowali

Maj 28, 2014 | by zelaznalogika

Europejczycy chyba zwariowali. Gdy to piszę trwa jeszcze kampania wyborcza i wszystkie mądre głowy przekonują mnie, że do Parlamentu Europejskiego należy głosować tylko na ludzi, którzy chcą dalszej integracji, szerszych uprawnień dla Brukseli, większego nadzoru nad poszczególnymi krajami i na deser jeszcze trochę integracji. „Bo wszyscy tego chcą i tak będzie najlepiej”. To oczywiste. Eurosceptycy to absolutny margines, a w ogóle to po co oni się tam pchają? Jak się nie podoba Unia, to niech tam nie idą. To również oczywiste. Bo przecież, jeśli uważamy, że ktoś nie działa sprawnie, to nie bierzemy sprawy w swoje ręce tylko zostawiamy to dotychczasowym partaczom i przyglądamy się z boku. A już zwłaszcza w sytuacji gdy dokonania tego kogoś mają bezpośredni wpływ na nasze życie, w postaci np. cen energii czy upadłości dotychczasowego pracodawcy. No i rzecz najważniejsza, do Europarlamentu należy wybrać ludzi sprawdzonych i znanych w Europie, bo w innych krajach robią tak samo – przekonywał mnie człowiek, który w rankingu znajomości europejskich polityków zajął przedostatnie miejsce z poziomem rozpoznawalności poniżej błędu statystycznego, gdzieś pomiędzy bramkarzem Kamaxu Kańczuga, a chełbią modrą. Powtórzył jeszcze, żebym zapamiętał, że wszyscy tak robią i wybierają ludzi chcących dalszej integracji, a także jedności i wspólnoty. Czy to aby nie to samo? Nieważne. Róbmy to co inni Europejczycy! Patrzmy i uczmy się od nich! – zakończył.

Zatem uczmy się. Szwajcarzy w niedawnym referendum opowiedzieli się w miażdżącej większości przeciw wprowadzeniu płacy minimalnej, uznali najwyraźniej że to sztuczna regulacja, która w efekcie prowadzi do zahamowania gospodarki. Co ci Szwajcarzy? Ekonomię w szkołach mieli czy jak? Powinni brać przykład z Polski, gdzie nie tylko płacę minimalną uważa się za dobro najwyższe do tego stopnia, że gazety prorządowe tworzą rankingi płac minimalnych w krajach Unii i wyciągają na tej podstawie wnioski o znakomitej kondycji polskiej zielonej wyspy, ale też poważnie dyskutuje się o podniesieniu tejże. Równocześnie ta sama gazeta przedrukowuje zza Odry tekst przedstawiający plany wprowadzenia tam płacy minimalnej jako katastrofę dla gospodarki Niemiec. Taki tam dysonansik. Widocznie Niemcy i Szwajcarzy są w strasznie słabej kondycji w porównaniu z Polską, skoro boją się tego co u nas jest wielkim sukcesem rządu i wyznacznikiem zamożności społeczeństwa.

Skoro jesteśmy przy Niemczech, pan Rozpoznawalny został przez jednego z nich dosyć brutalnie poinformowany jak wygląda integracja w praktyce. ‘Panie Guentherze, ja to bym chciał żebyśmy wszyscy, razem wspólnymy siłamy, no żebyśmy stworzyli taką unię energetyczną’ – zagaił. W odpowiedzi dostał krótkie „zapomnij”. I słusznie. Nie po to Unia ma wpisane w traktacie wzajemne wspieranie się w razie kłopotów energetycznych jednego z członków, nie po to wzmocniono te zależności tworząc w 2005 roku Europejską Wspólnotę Energetyczną, której głównym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego wszystkim jej członkom, żeby teraz jakiś nikomu nie znany koleś wprowadzał kolejny zapis o tym samym, bo jeszcze mu przyjdzie do głowy żeby potem to egzekwować!

Pan Guenther nie zna jednak Rozpoznawalnego tak dobrze jak my i myślał, że ta propozycja to coś konkretnego. A przecież to tylko pokazówka w kampanii. Panie Guentherze, no jak pan mógł tak spalić kiełbasę wyborczą! Na szczęście nasz mistrz nie zaraził się i gdy kurz opadł nadal kreuje przekaz, że unia energetyczna to jego wielka europejska inicjatywa, która doprowadzi nas do świetlanej przyszłości i zapewni bezpieczeństwo na długie lata. No no, taki sukces! I w końcu polski premier ostro postawił się Brukseli i Niemcom. Szkoda tylko, że oni o tym nie wiedzą.

„Wybierajmy tak jak Europa”, dźwięczy mi w uszach, gdy oglądam sondaże z Francji, Wielkiej Brytanii czy Holandii, gdzie partie eurosceptyczne są w czołówce. Czy oni czegoś nie rozumieją czy też to ja nie pojmuję? A może to pan znany i szanowany w Europie tak oderwał się od rzeczywistości? Wracam zatem do jego słów i dostrzegam to co przegapiłem wcześniej, więcej demokracji! I w końcu rozumiem, wszak w debacie europejskich samozwańczych liderów w ilości pięciu osób stwierdzili oni zgodnie, że wybór na szefa Komisji Europejskiej kogoś spoza ich piątki będzie, uwaga, zaprzeczeniem demokracji. Ach, teraz wszystko jasne. Demokracja, integracja i tego chce Europa czyli nigdy niekończące się TKM. I nieistotne, że to ani demokracja, ani integracja, a Europa tego nie chce.

 

tekst ukazał się w numerze 26.05.2014 „Uważam Rze”

 

 

 

 

 

 

 

 



Czytaj także: