z ostatniej chwili

Hejt. Odc. 1 „Jak powstał i po co?”

Listopad 5, 2016 | by zelaznalogika

logo-kamien-glowa

 

Nic tak nie zaszkodziło środowisku dziennikarskiemu jak social media.

Dotychczas taki As medialny był przekonany o własnej nieomylności, bo przecież przytakiwali mu wszyscy goście, oklaskiwali wszyscy ludzie w studio, a do tego w zaprzyjaźnionej gazetce dodano, że „wszyscy ludzie rozumni uważają podobnie”. I myślał sobie nasz As, że ma posłuch i poważanie, no bo nikt nie ośmielał się krytykować jego fantastycznych przemyśleń. Trudno żeby dotarły głosy krytyki, skoro, poza dziennikarzami o innych poglądach, których łatwo jednak dało się spacyfikować, nie było ku temu żadnej sposobności. Gadał sobie taki as do kamery, przelewał swoje myśli na papier, nie miał właściwie styczności z widzem czy czytelnikiem, bo przekaz był jednostronny bez żadnej interakcji. No może za wyjątkiem spotkań autorskich, gdzie przychodzili jedynie jego zachwyceni fani, co tylko podbijało ego takiego Asa do kolejnych szczytów.

Aż tu nagle, ni stąd ni z owąd nastały czasy social media, przede wszystkim Facebooka i Twittera, gdzie konto ma dziś praktycznie każdy. I co się okazało? Otóż pojawiła się przestrzeń, w której wszyscy mają mniej więcej równe prawa, a rozmowa toczy się dwukierunkowo. Z początku nasze Asy zadowolone z siebie wygłaszały swoje tradycyjne przemowy. „Ja myślę tak i tak, tutaj jakieś granie na emocjach , kilka epitetów co się godzi, a czego nie, jakiś czerstwy suchar, a na koniec jeszcze raz przypomnę co należy o tym myśleć”.

Wtem! Pojawiły się osoby polemizujące z tekstami lub też, o zgrozo! całkowicie je podważające, a co jeszcze gorsza, przytaczające argumenty! Mało tego, częstokroć taki komentator zbierał wielokrotnie większe poparcie niż nasz Asior. Złapały się za głowę nasze tuzy „co tu począć, co tu począć? Przecież nie możemy stracić monopolu na kreowanie narracji w przestrzeni publicznej, dobieranie tematów, pomijanie innych, uprawianie propagandy lub dyskretne manipulowanie!”

Myśleli, myśleli, aż wymyślili!



 

I tak powstał hejt.

Z początku hejterem był człowiek nazbyt dosadnie wyrażający swoje opinie, tudzież faktycznie obelżywy.

Potem starano się wrzucać wszystkich do jednego worka i hejterami stali się wszyscy ludzie próbujący argumentować. Wybierało się z dziesiątek komentarzy jednego gamonia, który poszedł za daleko i wtrącił gdzieś „głupka”, wytykało go palcem i krzyczano: „o patrzcie! Jaki okropny hejt! Wszyscy którzy się nie zgadzają właśnie tak do nas piszą! Przeciw nam tylko hejterzy, po naszej stronie sami ludzie rozumni!”

Aż w końcu hejterami stali się wszyscy poza klakierami. Co dziś wystarczy aby zostać hejterem?

– Szanowny Panie Asie, ale miesiąc temu mówił pan zupełnie co innego niż dziś. Co się stało, że zmienił Pan zdanie? – HEJT

– Kochana Pani Asiorko, gdy inna władza to robiła to pani ich wtedy popierała, a teraz krytykuje pani obecną władzę za te same działania. O co chodzi? – HEJT

– Drodzy Państwo Asowie, ale Wy tutaj powiedzieliście nieprawdę w tym reportażu. To jawna manipulacja! – HEJT HEJT HEJT!

– Panie Asie, bo tutaj Pan obraził… Halo! Panie Asie! Czy Pan mnie słyszy? – cisza, ban za hejty….

 

„Hejt” jest dziś narzędziem do wyeliminowania z dyskusji poglądów innych niż własne.

Bierze się delikwenta, przykleja mu łatkę, a potem wyrzuca poza nawias. W skrócie SOWA

Stygmatyzowanie. Oczernianie. Wykluczenie. Aniemówiłem, że hejter?

 

I tu cała na biało, wkracza ostatnia afera fejsbukowa z kasowaniem profili. Ale o tym szerzej jutro 🙂



Czytaj także: