z ostatniej chwili

Hejt odc. 2. „O co chodzi z tym Facebookiem?”

Listopad 14, 2016 | by zelaznalogika




Odcinek 1 zakończył się takimi słowami:

„Hejt” jest dziś narzędziem do wyeliminowania z dyskusji poglądów innych niż własne.

Bierze się delikwenta, przykleja mu łatkę, a potem wyrzuca poza nawias. W skrócie SOWA

Stygmatyzowanie. Oczernianie. Wykluczenie. Aniemówiłem, że hejter?

 

I tu cała na biało, wkracza ostatnia afera fejsbukowa z kasowaniem profili. Ale o tym szerzej jutro 🙂

 

Jutro nastało tydzień później 😉

Jak „mowa nienawiści” wygląda na Facebooku? Wiemy doskonale, że organizowane są akcje masowego zgłaszania profili środowisk prawicowych. Być może to efekt skali powoduje kasowanie postów, a być może też wpływ na to mają własne poglądy administratorów Facebooka. Poniżej przykład takiej nagonki

 

facebook-nagonka-osrodek-monitorowania

 

Pod płaszczykiem hejtu zgłasza się do usunięcia wszystko co inne. Czasem faktycznie przekraczane są granice wolności słowa ale częściej jednak zgłoszenia lecą… No właśnie, czemu? Z bezsilności? A może ze zwykłej chęci wyeliminowania ze sfery publicznej poglądów innych niż zbliżone do własnych?

Nieważne są przyczyny, liczą się fakty. A te są takie, że pewne treści z Facebooka (z Twittera w mniejszym stopniu) są usuwane. Ubierane jest to w oskarżenie o „mowie nienawiści” lecz wystarczy jeden rzut oka na ten portal aby zobaczyć, że strony typu „Jan Paweł II gwałcił małe dzieci”, wychwalające komunizm, a nawet nazizm(!) funkcjonują sobie bez przeszkód, zaś problem dotyka jedynie polską, szeroko rozumianą, prawicę. Zatem słowa Rafała Otoki-Frąckiewicza o tym, że cenzura dotyka Polskę lokalnie i prawdopodobnie bez wiedzy centrali mogą być prawdziwą przyczyną takiej a nie innej polityki usuwania treści z Facebooka.

Oto jakie strony funkcjonują sobie bez przeszkód na świecie oraz w Polsce (Tak, wiemy że Grammar nazi to nie jest propagowanie nazizmu 😉 )

 

 

facebook-strony-funkcjonujace

 

Sam Facebook wydał oświadczenie, w którym twierdzi że usuwane są wszystkie treści zawierające „niedozwolony znak falangi”. Nie napisali przez kogo niedozwolony, ale domyśleć się można iż chodzi o słynne „Standardy społeczności” (tutaj zrzut ekranu o tym jakie religie można obrażać na fejsie), a nie o polskie prawo.

I tak oto, regulamin korporacji stanął ponad polskim prawem.

Ale… czyżby chodziło o znak falangi? Szybko zareagował Krzysztof Bosak, pokazując na Twitterze kilka screenów, na których widać co Facebook uznawał za „niezgodne ze standardami” i kasował.

 

bosak-facebook-hejt-usuwanie

 

Zostawmy na moment dywagacje czy faktycznie administracja polskiego Facebooka wybiórczo traktuje swój regulamin i działa z pobudek światopoglądowych tudzież stricte politycznych.

Przyjrzyjmy się temu jakie możliwości segregowania treści Facebook faktycznie posiada.

 

1. Kasowanie stron i banowanie użytkowników, którzy zostaną uznani za nie spełniający standardów.

Ich własnych standardów, stojących często w sprzeczności z polskim prawem. Często wpływ na działania ma ilość zgłoszeń danej strony do usunięcia.

 

2. Segregowanie treści w dowolny sposób.

Facebook sam się przyznał do eksperymentowania z treściami pokazywanymi swoim użytkownikom. Przez pewien okres czasu testom, bez ich wiedzy, poddano grupę ludzi, którym pokazywane były przede wszystkim treści negatywne bądź pozytywne i sprawdzano w ten sposób czy ma to wpływ na to co sami potem będą potem udostępniać na swoich tablicach.

źródło: http://www.rmf24.pl/ciekawostki/news-facebook-w-sekrecie-eksperymentuje-na-uzytkownikach,nId,1450188

 

3. Możliwość ustawienia algorytmów co ma się wyświetlać userom, obcinanie zasięgów w sztuczny sposób.

Widoczne jest to wyraźnie na Twitterze, gdzie ludzie często piszą, że automatyczny link odnoszący się do wpisu z fejsa im się nie wyświetla (poniżej screen). Podobne wpisy pojawiały się tak często, że tweet przypięty na profilu ŻL informuje dziś o tym zjawisku.

 

facebook-twitter-ograniczanie-zasiegow

 

4. Wpisy sponsorowane.

Kto ma pieniądze ten ma zasięgi kosztem innych ludzi.

 




 

Ok. Teraz słówko wyjaśnienia, po co to wszystko zostało opisane.

Jasne, prywatna korporacja, wolnoć Tomku w swoim domku.

Tylko czy aby na pewno?

 

1. Facebook jest dziś największym portalem internetowym. Stał się przestrzenią, w której obok selfie i kotów ścierają się również poglądy użytkowników, a większość ludzi czerpie stąd informacje. Jakakolwiek cenzura, machinacje przy zasięgach – prowadzą do dominacji w dyskursie określonych postaw

 

2. To dzięki social media nagłośnione zostały sprawy takie jak słynny Sylwester w Kolonii. To social media weryfikują często nieprawdziwe informacje podawane w dużych mediach i przyłapują je na manipulacji. To social media przywróciło równowagę we wpływie na postrzeganie rzeczywistości pomiędzy ludźmi, a mediami masowymi.

 

3. Facebook operując w Polsce musi respektować polskie prawo

 

4. Facebooka nie obowiązuje prawo prasowe i można rozpowszechniać w jego przestrzeni dowolne historie (prawdziwe, o przeinaczonym sensie czy nawet całkowicie zmyślone) na dowolny temat. Czy to jeszcze jest wolność słowa?

Nie trudno jest wyobrazić sobie celowe rozprzestrzenianie fejków, kupowanie im zasięgów i podbijanie przez fejkowe konta. A mając świadomość że administracja może pewne treści użytkownikom pokazywać, a inne przed nimi ukrywać czy wręcz likwidować – to wszystko razem prowadzi do niebezpiecznych wniosków.

 

Facebook (pod wpływem pieniędzy ale też chęci cenzury lub propagowania treści przez administratorów) ma możliwość realnego wpływania na rzeczywistość i jednocześnie przy doborze informacji kieruje się własnymi standardami, będąc praktycznie wyjętym spod jurysdykcji prawnej.

Innymi słowy, jest to narzędzie które w rękach nieodpowiednich ludzi, może być gigantyczną maszynką propagandową, właściwie niemożliwą do zweryfikowania. Chyba nie o to chodziło…

 



Czytaj także: