z ostatniej chwili

Irlandzki system wyborczy w praktyce

Kwiecień 26, 2014 | by demos

 

Kilka dni temu w Irlandii oficjalnie rozpoczął się okres przedwyborczy, na ulicach pojawiły się standardowej wielkości plakaty wyborcze lokalnych kandydatów.

Jest schludnie – nie ma wielkich bilboardów, nie ma kampanijnych spotów, jest za to wzmożona praca kandytatów w swoich okręgach.
Gołym okiem widać że więcej funduszy idzie na działanie w terenie niż na PR i marketing.
Dublin ma kilka okręgów wyborczych, więc w różnych dzielnicach widać różne twarze, ale na wszystkich plakatach jest po prostu „VOTE 1”.

Czy to oznacza że reklamują się tylko jedynki z list wyborczych?

Nie – każdy z kandydatów prosi po prostu o oddanie głosu z numerem 1 na niego, w Irlandii obowiązuje system głosu przechodniegp, czyli wyborca numeruje kolejnych kilka nazwisk według swoich preferencji. Sprawia to że jego głos nigdy nie jest stracony.

W systemie irlandzkim jeżeli nie zwycięża kandydat na którego postawiło się jedynkę, nasz głos wciąż może liczyć się jako ważny dla kandydata któremu daliśmy drugą pozycję. Przekładając to na nasze rodzime poletko – ilu ludzi nie głosowało na tzw kanapowe postacie twierdząc że i tak nie przekroczą 5% więc aby nie „stracić głosu” oddawało głos na jedno z głównych ugrupowań? W systemie irlandzkim ten dylemat nie występuje.

I właśnie ten system sprawił, że dziś do moich drzwi zapukał kolejny lokalny kandydat z plakatu i próbował namówić mnie do zagłosowania na niego.
Miał trochę pecha bo jako reprezentant Labour Party (socjaldemokrata) usłyszał, że rozumiem różnicę w historii socjalizmu w Irlandii i Polsce ale ten system jeszcze się nigdzie nie udał więc z uśmiechem mu oznajmiłem, że na wybory owszem idę, ale dla dobra tego kraju wolałbym by ludzie z jego poglądami nie wygrywali wyborów. Nie bardzo miał możliwość dyskusji z tym faktem więc miło sie pożegnał i ruszył dalej.

Ale samo to że był, samo to że tą samą trasę pokonuje praktycznie każdy z jego konkurentów sprawia, że ludzie wiedzą i czują że mają wpływ na politykę.

Interesują się więc bardziej tym co ich wybrańcy robią.

JOWy wymuszają na społeczeństwie działanie oddolne a 160 tys naszych rodaków w Irlandii na własne oczy ma okazję się tego uczyć.
Mam nadzieję, że ta nauka sprawi że tym mocniej włączą się w inicjatywy zmierzające do wprowadzenia podobnego systemu w Polsce czego niniejszym sobie i wszystkim czytelnikom życzę.



PS.
zdaję sobie sprawę z pewnej popełnionej nieścisłości z JOW związanej z tym, że w systemie irlandzkim jest wiele mandatów w okręgach, nie zmienia to faktu że system irlandzki jest idealnym przykładem demokracji oddanej bezpośrednio w ręce narodu. Nasz system jest tego dokładnym przeciwieństwem. Czy to system głosu przechodniego, czy pełne/niepełne JOW będzie na pewno ogromnym krokiem w kierunku wprowadzenia normalności w Polsce…

PS 2, aktualizacja z okazji naszej afery z liczeniem głosów w samorządowych – w Irlandii głosy liczone są od razu i liczone są jawnie, jest np sala gimnastyczna na którą może wejść obserwator i głosy liczy się na oczach wszystkich i przy wszystkich podaje wynik z danj komisji. Nie ma nawet cienia podejrzeń o fałsz.

DSC05925



Czytaj także: