z ostatniej chwili

Wywiad Żelaznej Logiki – Aleksander Krejckant, szef ONR

Listopad 24, 2016 | by demos
Wywiad Żelaznej Logiki – Aleksander Krejckant, szef ONR
Wywiad ŻL
0

 

„Ten straszny ONR” czyli Obóz Narodowo Radykalny. Bodaj najbardziej zwalczana przez mainstream organizacja, która stała się także obiektem ataków administracji Facebooka. W mediach usilnie promuje się obraz łysego głupawego”faszysty”, nie znającego historii ksenofoba i rasisty, skupiając się na eksponowaniu zachowań będących marginesem, a pomijając zarówno pozytywne działania Obozu Narodowo Radykalnego jak i jego dziedzictwo. Tymczasem brak jest rzetelnych form komunikacji pozwalających na zapoznanie się z faktycznym wyglądem i celami tej organizacji.

Cykl Żelaznej Logiki ma w założeniu umożliwić Czytelnikom bezpośredni kontakt z naszymi Gośćmi i dać szansę na wyrobienie sobie opinii na podstawie własnych pytań, bez narzuconej odgórnie narracji.  Tegoroczny Marsz Niepodległości przebiegł spokojnie i bez większych ekscesów. Postanowiliśmy więc skontaktować się z ONR i zaproponować im wywiad, dzięki któremu macie Państwo możliwość uzyskania odpowiedzi na wybrane przez Was pytania bezpośrednio u źródła. Nasza propozycja została przyjęta, możemy więc zaprezentować Państwu odpowiedzi naszego kolejnego gościa:

Aleksander Krejckant – W ONR od 2007 roku. Od 2013 roku Kierownik Główny Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR), w latach 2014-2015 w Radzie Decyzyjnej Ruchu Narodowego. Studiował europeistykę na Wydziale Nauk Społecznych UWr. Zainteresowania/hobby: polityka, piłka nożna, szachy, kawa i dobra książka. W wolnych chwilach obmyśla jak zlikwidować demokrację liberalną.

 

Poniżej przedstawiamy pytania, które sami wybraliście i odpowiedzi na nie udzielone przez Pana Aleksandra Krejckanta:

 

Pytanie pierwsze zadane przez Jerzego Spychowskiego
W ostatnim czasie ONR przykłada dużą wagę do tematów społecznych. Jakie według Pana są najważniejsze akcje z dziedziny działalności społecznej prowadzone przez Obóz?

Rzeczywiście od jakiegoś czasu nasza działalność kręci się wokół tematyki społecznej. Organizujemy całoroczną akcję krwiodawstwa „Słodka krew”, wspieramy kilka domów samotnej matki, współpracujemy z organizacjami pomagającymi ubogim i bezdomnym. Sami również jesteśmy inicjatorami takich wydarzeń – rozdajemy ciepłe posiłki i odzież dla potrzebujących.

Wspieramy Fundację DKMS, która pomaga ludziom chorym na nowotwory. Kilka razy do roku zbieramy ubrania, przybory szkolne, długoterminowe jedzenie dla Polaków w Polsce i za naszymi wschodnimi granicami. Pomagaliśmy również pogorzelcom i rodzinom w trudnej sytuacji materialnej. Trudno powiedzieć, które z tych społecznie zaangażowanych akcji były najważniejsze. Myślę, że wszystkie były tak samo potrzebne. Jestem pewien, że z czasem będziemy robić i więcej dla naszych rodaków, wszędzie tam, gdzie będzie potrzebna pomoc. Traktujemy to jako priorytet w naszej działalności.

 

 

Pytanie drugie zadane przez Bartosza Poznańskiego
Co takiego ma w sobie ONR czego nie mają inne organizacje patriotyczne, narodowe etc.?

Przede wszystkim odwołujemy się do najbardziej interesującej tradycji przedwojennego obozu narodowego. Współczesny ONR to organizacja dla ludzi, których interesuje aktywizm społeczny, bardziej niż politykowanie. Jesteśmy ludźmi czynu, który przeciwstawiamy partyjnym sporom i upowszechniającemu się nihilizmowi. Jako narodowi radykałowie, jesteśmy przeciwni demokracji liberalnej i nie ukrywamy tego, że nie jest naszym marzeniem podtrzymywanie obecnego systemu. Jednocześnie jesteśmy zwolennikami powszechnej aktywizacji mas, odbudowy zaufania i normalnych relacji międzyludzkich opartych na współpracy. Naszym fundamentem jest tradycyjny katolicyzm, z którego czerpiemy siłę duchową. ONR różni się od innych organizacji również typem działacza, jakiego u siebie wychowujemy, który ma być bardziej pochłonięty pracą dla wspólnoty niż realizowaniem własnych ambicji politycznych.

 


Pytanie trzecie zadane przez Jerzego Spychowskiego
Czy może Pan opowiedzieć coś na temat kontaktów ONR z nacjonalistami z innych krajów?

ONR utrzymuje intensywne kontakty z dwiema włoskimi organizacjami i jedną węgierską. We Włoszech współpracujemy z Lealta Azione i Lotta Studentesca, a z Węgier z HVIM. Nasza współpraca polega na wymianie doświadczeń, wiedzy, uczeniu się od siebie nawzajem, a także budowaniu wspólnego spojrzenia na sprawę naszego kontynentu i jego dalszych losów. W budowaniu relacji między organizacjami kierujemy się wspólnotą wartości. Naszym celem nie jest jednak budowanie jakiegoś pan nacjonalistycznego potworka, tylko dobrowolna współpraca przy całkowitym poszanowaniu i zachowaniu naszych odrębności.

 


Pytanie czwarte zadane przez Bartosza Em
Dużo na temat ONR słyszymy w mediach. Skąd Pana zdaniem tak nagłe zainteresowanie organizacją?

Wszystko zaczęło się od 82 rocznicy powstania ONR-u, którą obchodziliśmy w Białymstoku. Histeria wywołana przez demoliberalne media była im potrzebna do stworzenia wrażenia, że w Polsce rzekomo wzrasta „faszyzm”. ONR jako organizacja budzącą emocje i wyobraźnie nadawała się idealnie do sztucznej aktywizacji rozmaitych obrońców demokracji. Praktycznie od kwietnia ONR jest regularnie obecny w mediach, jako swego rodzaju straszak dla statecznych obywateli. Cała ta sytuacja jest mocno groteskowa, no ale taka już chyba jest logika współczesnych mediów. Dla nas to wyłącznie motywacja do dalszej pracy i odkłamywania informacji na temat współczesnego i historycznego ONR-u. Paradoksalnie to całe zamieszanie ułatwiło nam nawiązanie przydatnych kontaktów. Lewicowe media, pokroju Gazety Wyborczej, nie wyciągnęły żadnych wniosków z własnego błędu, jakim było niemal otoczenie swego rodzaju „patronatem” Marszu Niepodległości. Oni myślą, że nam szkodzą, tymczasem jest zupełnie odwrotnie.

 


Pytanie piąte zadane przez Bartosza Poznańskiego
Zgodzi się Pan z nazywaniem ugrupowań typu Kukiz’15, partia KORWiN, innych opcji pozaparlamentarnych czy też ONR jako antysystemowych?

Od ostatniej kampanii wyborczej antysystemowość stała się wyświechtanym frazesem, który praktycznie każde stronnictwo polityczne ubierało na siebie jak drogocenną szatę. W mojej ocenie, antysystemowym, można nazwać ten ruch, który rzeczywiście neguje obowiązujący system. Żyjemy w demokracji liberalnej, z jej umiłowaniem tolerancjonizmu, kapitalizmu i liberalizmu, ograniczeniem roli człowieka do trybiku w machinie konsumpcjonizmu. Myślę, że każdy sam sobie może odpowiedzieć, czy wymienione w pytaniu ugrupowania rzeczywiście chcą zmiany tego systemu, czy wyłącznie jego części. Osobiście uważam, że prawdziwych ruchów antysystemowych należy szukać wśród organizacji, które jasno deklarują się jako wrogie czy przeciwne obecnemu modus vivendi i nie licząc ONR-u, pozostałe, wymienione w pytaniu, podmioty nie spełniają tego minimum.

 


Pytanie szóste zadane przez Turniej Piłkarski im. Powstańców Czerwca ’56
Czy widzi Pan jakieś podobieństwa między polskim a ukraińskim nacjonalizmem? Czy to to samo?

Nie jestem specjalistą od ukraińskiego nacjonalizmu, jednak uważam, że praktyka działań OUN-UPA jasno pokazała, że mamy do czynienia etnicznym szowinizmem, a nie z chrześcijańskim nacjonalizmem, jakim jest np. narodowy-radykalizm. Uważam, że polski nacjonalizm jest stosunkowo wyjątkowy, ponieważ nierozerwalnie wiąże się z katolicyzmem. I nie jest to związek „na pokaz”. W ogóle jestem przeciwnikiem mówienia o nacjonalizmie jako takim. Każdy naród ma swój nacjonalizm, który jest produktem danego typu kulturowo-psychologicznego konkretnej społeczności. Laikowi może wydawać się, że estetyka, hasła, a nawet część postulatów programowych są podobne w przypadku różnych nacjonalizmów. Jednakże, kiedy zagłębimy się w meandry konkretnych idei, konkretnych ideologów danego nacjonalizmu to szybko znajdziemy fundamentalne różnice.

 


Pytanie siódme zadane przez Monikę Suszek
Jaki jest sens upierania się przy wykorzystywaniu „salutu rzymskiego”?

Pytanie krótkie, ale chcę je trochę rozwinąć.

Rozumiem, że tradycja, że salut rzymski nie był wykorzystywany wyłącznie przez NSDAP itd. itp. Ale oprócz tradycji, są jeszcze wydarzenia historyczne, które mogą przeorać znaczenie gestów i kontekst ich wykorzystywania. Czasami zaś narody przeżywają tak wielkie tragedie, że muszą je jakoś odreagować.

Podam tu przykład Chorwatów. Przed woją domową w Jugosławii, wszystkie narody witały się tam całując się trzy razy w policzki (tak się też zwyczajowo robi w Polsce). Jednak po wojnie niechęć Chorwatów do Serbów była tak ogromna, że woleli ten zwyczaj zmienić, byle się od nich odróżnić. Witają się teraz przez dwa pocałunki.

Przed II WŚ salut rzymski nie miał w Polsce złych konotacji, jednak to co przeżyliśmy w czasie tej wojny sprawia, że traz instynktowanie większość Polaków reaguje na ten gest odrazą. To samo dotyczy swastyki. Pamiętam własną reakcję na swastykę narysowaną w Indiach. Dopiero chwila zastanowienia i przyjrzenia się rysunkowi pozwoliła mi uświadomić sobie, że to nie TA swastyka.

Polacy przeżyli największą tragedię narodową z rąk Niemców pozdrawiających się salutem rzymskim. Polacy reagują na ten gest alergicznie i słusznie w moim mniemaniu, bo przeżyta trauma milionów nie pozostaje bez wpływu na następne pokolenia. Dlaczego członkowie ONR nie chcą z tego gestu zrezgnować, choć wzbudza on tak poważne kontrowersje?

I nie chodzi mi tu o poprawność polityczną, tylko o prosty mechanizm psychologiczny, który ONR ignoruje szkodząc propagowaniu własnych idei.

Muszę Panią rozczarować, bo od ładnych paru lat nie wykorzystujemy salutu rzymskiego, właśnie ze względu na jego negatywny odbiór podsycany przez media, które zamiast pozwalać nam mówić o tym, czego chcemy i co robimy, wykorzystują ten niuans do zdezawuowania całej naszej pracy. Z drugiej strony, ONR nie zamierza wypierać się tego gestu. Tak, uważamy, że to jest element dziedzictwa, jakie wzięliśmy na siebie podnosząc szyld ONR. Natomiast zawsze zastanawia mnie czemu w takim razie ludzie nie reagują tak histerycznie np. na kolor czerwony, którzy przecież kojarzy się z komunistycznym totalitaryzmem. I nic to, że taki sam kolor przybrali sobie Lutowi Rewolucjoniści z 1848 roku.

 

 

Pytanie ósme zadane przez Łukasza Półtoraka
W świadomości wielu ludzi środowiska narodowe (w tym ONR) są kojarzone z faszyzmem i rasizmem. Zawsze się zastanawiałem, dlaczego nie możecie się od tego odciąć, i oficjalnie potępić tych zjawisk jako szkodliwych i nieakceptowalnych.
I rozwinięcie: W moim odczuciu to powinno być jasno artykułowane, gdzie się tylko da.
Np. Na oficjalnej stronie widziałbym osobną sekcję poświęconą temu, że potępiacie faszyzm, postawę Hitlera, jak i okazywanie przez ludzi przywiązania i utożsamiania się z tą ideologią. To samo powinno dotyczyć rasizmu i jakichkolwiek zachowań prowadzących do klasyfikowania ludzi na lepszych i gorszych TYLKO ze względu na kolor skóry.

Wystarczy, że wejdzie Pan na naszą stronę główną, na zakładkę „Deklaracja Ideowa” i tam, w punkcie 2 przeczyta Pan, że „Odrzucenie demokracji liberalnej jako reżimu wrogiego Cywilizacji Europejskiej, który za miernik prawdy przyjmuje wolę większości kierującej się najczęściej niskimi pobudkami. Tym samym opowiadamy się przeciwko wszelkim formom totalitaryzmów (komunizm, narodowy socjalizm, faszyzm), jako systemom obcym Polskiej tradycji”. Co do drugiej części pytania, muszę podkreślić, że narodowy-radykalizm nie był i nie jest nacjonalizmem etniczno-rasowym, tylko kulturowo-etnicznym. Co w praktyce oznacza, że osobiście nie oceniam ludzi po kolorze, tylko po tym, jaką wartość reprezentują swoim zachowaniem, postawą, kulturą i zaangażowaniem w sprawy ogółu.

 

 

Pytanie dziewiąte zadane przez Pawła Ejnika
Dlaczego we Wrocławiu na proteście antyimigranckim ONR pozwoliło na ustawienie przez Pana Piotra Rybaka kukły Żyda a następnie jej spalenie ? Wiem, że to nie ONR spaliło tą kukłę, lecz niestety cała wina od razu spadła na ONR. Wiele razy bronię sam ONR’u, choć sam do niego nie należę, lecz zastanawia mnie, dlaczego w tak ważnym momencie nikt z ONR nie zareagował. Dlaczego pozwolono na spalenie kukły, choć ONR oficjalnie głosi, że nie mają nic wspólnego z antysemityzmem ? Według mnie aby pokazać otoczeniu, że nie są antysemitami powinni nie pozwolić Piotrowi Rybakowi na ustawienie i podpalenie tej kukły.

Do samego zajścia odnosiliśmy się w specjalnie przygotowanym oświadczeniu, które może Pan znaleźć na naszym portalu Kierunki.info.pl

Natomiast, w świetle ostatniego skandalicznego wyroku, jaki zapadł w tej sprawie uważam, że niezależnie od Pańskiej czy mojej oceny samego wydarzenia to każdy z nas powinien być zaniepokojony, że człowiek został skazany na 10 miesięcy bezwzględnego więzienia za spalenie… kukły! Od 1989 roku w Polsce i na świecie płonęły kukły prezydentów, ministrów, celebrytów, artystów etc. Co więcej, np. topieniu marzanny z wizerunkiem niegdysiejszego ministra edukacji, Romana Giertycha, towarzyszyły okrzyki „Giertych do wora, wór do jeziora”, co przecież jest wprost sformułowaną (biorąc pod uwagę standardy politycznej poprawności) groźbą. Spalenie kukły można popierać, może się to nie podobać, ale to, co jest istotne, to fakt, że cała ta sytuacja obnażyła hipokryzję i wskazała kogo można, a kogo nie można krytykować.

 

 

Pytanie dziesiąte zadane przez Grega Kałużę
Nic nie mam, do ręki z mieczem i z niczym mi sie nie kojarzy (tzn kojarzy mi sie z ONRem) ale czy nie uważacie, że musicie popracować troche nad PRem? Zgadzam się z wieloma komentarzami, że maszerowanie w piaskowych koszulach, w cieżkich butach i pod krzyżami celtyckimi (te już mi się kojarzą z pewnymi młodzieńcami, którzy w latach 90 nosili je, malowali na płotach, itp i przy tym krzyczeli sieg hail, ozywiście kojarzy mi sie też z brytyjskimi/irlandzkimi cmentarzami) nie pomaga wizerunkowo. Gdzie tu jest patriotyzm, gdy wasi ludzie próbują sie stylizować na członków nsdap? Do tego pytanie, czy konieczne są wasze flagi na świętach narodowych? czy podczas świąt nie powinno się maszerować pod barwami narodowymi? Zostawcie sobie rekę z mieczem na meetingi polityczne. Trochę mi się to kojarzy z banderowskimi flagami na Ukrainie (nie porównuje wasz do tych zbrodniarzy ale skojarzenia wizerunkowe jednak są)

Wizerunek ONR jaki kreujemy odpowiada naszym potrzebom. Do wielu ludzi przemawia konkretna estetyka i ONR swoją estetykę wypracował. Oczywiście rozumiem, że może się ona nie podobać. Inna sprawa, że od kilku lat nie używamy piaskowych koszul i to jest wyłącznie medialna manipulacja polegająca na ilustrowaniu naszych obecnych działań zdjęciami sprzed blisko dekady. Piaskowe koszule nie są żadnym nawiązaniem do NSDAP, tylko do przedwojennych mundurów, jakie były powszechne wśród działaczy praktycznie całego ruchu narodowego w Polsce. Wynikało to z chęci i potrzeby uniformizacji działaczy i było zewnętrznym przejawem militaryzmu i dyscypliny.

W kolejnym pytaniu, rozumiem, że nawiązuje Pan do Marszu Niepodległości. Mógłbym odwrócić to pytanie i zapytać – a dlaczego naszych flag miałoby nie być na organizowanym przez nas marszu? Przypominam, że inicjatywa jaką jest Marsz Niepodległości wyłoniła się z marszy organizowanych przez ONR od 2006 roku. I poczynając od 2010 roku, we współpracy z Młodzieżą Wszechpolską, organizujemy największą patriotyczną manifestację w Polsce. Marsz Niepodległości to nie jest festyn z „czekoladowym orzełkiem” ani akademia, tylko inicjatywa, która ma rozbudzać w Polakach aktywny patriotyzm i nacjonalizm. Powiem więcej, jeśli to biało-czerwona flaga, niesiona tego jednego dnia w roku, czyniłaby człowieka patriotą to wielu sprzedawczyków, sługusów Berlina, Moskwy i Brukseli byłoby również patriotami. Jako ONR i jako Stowarzyszenie Marsz Niepodległości (którego obecny prezes również jest działaczem ONR) wkładamy ogrom pracy w przygotowanie MN i byłoby co najmniej dziwne, gdybyśmy udawali, że to wydarzenie przygotowują krasnoludki. Proszę się też nie bać o flagi narodowe – te również, zawsze, ze sobą mamy. I to nie tylko 11.11.

 

 

Pytanie jedenaste zadane przez Jerzego Spychowskiego
Jakie sa Pana zdaniem największe osiągnięcia współczesnego ONR?

Uważam, że ONR znacznie przyczynił się do upowszechnienia wiedzy o Żołnierzach Wyklętych i przez lata inicjował szereg inicjatyw poświęconych przywracaniu bohaterów do świadomości reszty społeczeństwa. Ponadto przez tych 11 lat zrobiliśmy bardzo dużo dla rozbudzenia patriotyzmu wśród młodzieży poprzez regularne manifestacje, wykłady, akcje informacyjne itp. Pewnie najbardziej znanym osiągnięciem, choć oczywiście nie tylko naszym, jest Marsz Niepodległości. Lata aktywności pozwoliły nam też zdobyć i ugruntować pozycję w środowisku narodowym. Jednak jestem pewien, że największe osiągnięcia są cały czas przed nami, a dla ludzi tworzących ONR jest wyłącznie kwestią czasu, kiedy będą wstanie zmieniać otaczającą nas rzeczywistość w coraz to większym stopniu.

 

 

Pytanie dwunaste zadane przez Żelazną Logikę


Jan Mosdorf, przywódca Obozu Narodowo-Radykalnego pisał:

„Nie jesteśmy faszystami ani hitlerowcami, przede wszystkim dlatego, że jesteśmy ruchem czysto polskim, nie potrzebujemy obcych wzorów. Nie uważamy się za faszystów ani hitlerowców również dlatego, że oba te ruchy mają wiele wad, a nawet grzechów, którymi obarczać się nie chcemy. Nie są to wzory, które chcielibyśmy naśladować.”

Z kolei w „Sprawach Narodu” , nr 8/9 luty-maj  1944 padają następujące słowa:

„W chwili obecnej, w chwili dla narodu żydowskiego jednej z najtrudniejszych, uwidacznia się pewna prawda, która burzy ten wielki mit o polskim anysemityźmie, budowany przez dziesiątki lat z tak straszliwą dla Polski krzywdą. […] We wszystkich krajach Europy znalazł sobie Hitler wspólników, w jednej tylko Polsce, pomimo skrzętnych zabiegów, nie znalazł ich. Najbardziej radykalne odłamy protestują słowami swoich pism tajnych. Ani jedno ugrupowanie, ani jedno najmniejsze stowarzyszenie, w najmniejszej mierze nie poszło na akcję antyżydowską”

Co w obecnych czasach zarząd ONR robi by podtrzymywać tradycję zawartą w tych słowach i bronić się przed dwoma zagrożeniami – zewnętrznym czyli krzywdzącą Polskę propagandą w mediach polskich i zagranicznych oraz wewnętrznym czyli jednostkami błędnie rozumiejącymi ideę polskiego nacjonalizmu próbującymi dostać się do szeregów ONR. Jak wygląda proces rekrutacji i czy i w jaki sposób takie jednostki odsiewacie?

Dziękuję za przytoczenie powyższych cytatów, być może niektórzy z czytelników zrewidują swój pogląd na przedwojenny ONR tworzony przez wielu odważnych i ideowych ludzi, którzy w czasie II wojny światowej zostali prawdziwymi bohaterami. Wspomnijmy, chociażby dowódcę Brygady Świętokrzyskiej Antoniego Szackiego ps. „Bohun”, przedwojennego ONR-owca. Natomiast odnosząc się już do meritum pytania, to na poziomie rekrutacji sprawdzamy, co zostało wpisane w ankiecie rekrutacyjnej i później podczas licznych rozmów weryfikujemy daną osobę. Dla niektórych może to być zaskakujące, ale realia są takie, że do ONR-u dostaje się finalnie mała liczba osób w stosunku do nadesłanych zgłoszeń. Dla nas ważniejsza jest jakość niż ilość. Później w toku zwykłej działalności organizacyjnej, duży nacisk jest kładziony na formację ideową w duchu nacjonalizmu chrześcijańskiego – czegoś, co jest zaprzeczeniem neopogańskiego i szowinistycznego narodowego socjalizmu. Nie wyobrażam sobie, aby w ONR mogły znajdować się osoby zafascynowane taką ideologią. Po drugie, jeśli chodzi o działania „na zewnątrz”, to jest ich stosunkowo sporo. Jako Organizacja wystosowaliśmy już wiele oświadczeń, w których jasno wykładamy nasze stanowisko w tych sprawach. Niestety słabo się one przebijają do przeciętnego odbiorcy, ponieważ mediom głównego nurtu nie jest na rękę zmiana naszego wizerunku. Wiedzą, że gdybyśmy zdobyli wpływ na sprawy w państwie, to ich pozycja, mówiąc delikatnie musiałaby, by ulec przewartościowaniu. Oprócz tego organizujemy wiele akcji, których wymowa jednoznacznie wskazuje na nasze podejście do tematu. Jest to proces długofalowy. Z jednej strony sukces takich wydarzeń jak Marsz Niepodległości czy Marsz Powstania Warszawskiego rozbudza poczucie patriotyzmu i dumy z bycia Polakami. Tacy ludzie już tak łatwo nie będą przyjmować narracji opartej o tzw. „pedagogikę wstydu”, a to wymusza zmianę przekazu w mediach. Z drugiej strony, angażujemy się bezpośrednio w akcje przeciwdziałania oczernianiu naszej Ojczyzny i Narodu. Przykładowo, obecnie trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie ekshumacji w Jedwabnem, co pozwoli wyjaśnić co tam się naprawdę wydarzyło, a wiele wskazuje, że prawda leży daleko od publikacji na przykład Jana Tomasza Grossa. Niedawno zaangażowaliśmy się również w akcję „German Death Camps”, której celem jest uświadomienie społeczności międzynarodowej czyje były obozy śmierci.

 

*****

Administracja Żelaznej Logiki dziękuje Panu Aleksandrowi Krejckantowi za udział w naszym wywiadzie, a czytelnikom za zadane pytania, kolejny raz mamy nadzieję że taka formuła wywiadu się Wam spodobała. Zachęcamy do komentowania!



Czytaj także: